Bliżej Małego Księcia

Wczoraj dokonałam wyjątkowo drogiego, ale memu sercu, zakupu. Postanowiłyśmy z Olgą przejść się na Dominikański Jarmark, jakoże to ostatni dzień nastał. Wśród wielu drobiazgów natrafiłam na coś, co po prostu musiałam mieć.

Kolczyki z Małym Księciem.

Szklany prostokącik z namalowanym wizerunkiem Księcia, oprawiony w srebrne ramki.

Odrazu je założyłam i zrobiło mi się raźniej.

Odkroiłam kolejny maleńki kawałeczek mdłego tortu samotności.

Moja przyjaciółka znowu w Polsce

To najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się od kilku miesięcy. Moja najlepsza przyjaciółka wróciła z Meksyku na 5 miesięcy. I choć powód jej przyjazdu jest bardzo smutny, nie mogę przestać dziękować niebiosom, że znowu jest tutaj, że jest blisko!!! To dla mnie takie jasne światełko w moim tak ostatnio smutnym świecie!

Znowu w domu

Jestem w domu!!!! Nareszcie!!! Oh, jak cudownie znowu być tutaj!!! Jak ja tęskniłam za tym małym m1, Gdańskiem, no a przede wszystkim za Lailą. Trudno mi wyrazić, jak mi jej brakowało. Zdjęć nie będzie wiele, niestety, fotograf jakoś nie miał zapału do ich robienia :) Nie było zresztą i czemu robić zdjęcia, szczególnie, że jak wspominałam, cały czas lało.

Teraz czekam niecierpliwie na powrót Laili od Kasi. Może mnie nie pozna? :(

I wolne jeszcze do końca tygodnia!!! Dzisiaj znowu świat jest piękny!!!

Wieści z obozu

Minęło już ponad pół obozu i z przykrością donoszę, iż wcale mi się tu nie podoba.

Miejscem naszego pobytu są najczęściej campingowe domki – Drewniane, ciasne, mam ciągle wrażenie, że niezbyt czyste, np. maciupeńka łazieneczka i toaleta, która nie przymierzając cuchnie jak miejski szalet…

Mamy 3 koniki płci żeńskiej – Erę, Camelot, Darenę – ja jeżdżę na Erze. Bardzo spokojny koń wykorzystywany do hipoterapii, nie ma potrzeby nim kierować dostosowuje się do innych koni. Ale robimy też ćwiczenia indywidualne, tak więc i ja mam okazję nim porządzić. :)

Pogoda totalnie beznadziejna, ani jednego dnia bez deszczu.

Wszystkie wieczory spędzone przy piwie i winie, żeby chociaż jeszcze ktoś chciał w cokolwiek grać… Proponowałam kilka razy, ale totalny brak odzewu. Marazm i nudy.

Na szczęście my z Olgą trafiłyśmy na najfajniejszy domek – chodzi mi o towarzystwo. Spotkałam np. znajomego jeszcze z czasów studenckich – Michała C – oraz dwie znajome z mojej szkoły – Patrycję S i Alicję J.

Generalnie nie potrafię się jednak tutaj odnaleźć. Dzisiaj jest chyba pierwszy dzień, w którym postanowiłam walczyć z chęcią izolacji. Do tej pory po prostu się wyłączałam.
Ciekawe czy się zestarzałam czy podniosłam poprzeczkę…