Pomysł na książkę

Marylka podsunęła mi pomysł na zarobienie kasy. Napiszemy razem książkę. Razem, bo się uzupełniamy. Ona ma pomysły na fabułę, ja całkiem niezły styl pisania, które przychodzi mi stosunkowo łatwo. To na razie jeszcze tylko pomysł, ale już mi się podoba. Zawsze to przecież nowe doświadczenie, czyli coś, co uwielbiam!
Po tym, jak okaże się, jaka książka nam wyjdzie, czy bardziej dla kasy, czy dla intelektu, zdecydujemy, czy pisać pod pseudonimem, czy publikować pod swoimi nazwiskami.

Dla tych, co zostawią komentarz pod tym newsem – zniszki na książkę! :)

O „Skrzypku na dachu”

Namówił mnie Radek, poszliśmy jeszcze z Olgą. Dwa tygodnie temu, a do tej pory doskonale pamiętam, jakie wrażenie wywarł na mnie ten musical. Może to trudne do przyjęcia, ale nigdy wcześniej nie zetknęłam się ze „Skrzypkiem na dachu”. Znałam jedynie melodie piosenki, która zawsze służyła mi do przypomnienia sobie drugiego conditionala w angielskim: „If I were a rich man” :)

Myślę, że prawdziwą wartość sztuki poznaje się po tym, że budzi wiele emocji. A ja sama nie wiem czy więcej płakałam w trakcie spektaklu, czy się śmiałam. Wiem na pewno, że robiłam te obie rzeczy i obie szczerze.

Gorąco polecam!!!

Znowu trochę sama

Piotrek postanowił wrócić w rodzinne strony. (Piotrek, to mój brat). Z Olgą także widuję się dużo mniej i jakoś tak… rozluźniło się między nami. Ona jest zajęta swoimi sprawami, ja… ehh! Znowu czuję się w tym mieście samotna. Myślę, że czas coś wymyślić i znowu zmienić otoczenie. Może coś mocno egzotycznego? Indie? Afryka? Może praktyczniej, kraje anglo lub francusko języczne? Kto wie, kto wie? Nie posiadanie własnego miejsca na ziemi ma swoje plusy. Szukanie go bowiem przynosi zwykle dużo nowych wrażeń. Czasem się tylko martwię, że nigdy go nie znajdę.

Bardzo się cieszę z wyjazdu

Do wyjazdu do Francji pozostał już tylko niecały tydzień. Naprawdę bardzo się na to cieszę. Z jednej strony nie mogę doczekać się nadejścia czwartku, z drugiej, już się martwię, że zaraz będzie po. Zauważyłam, że granica martwienia się przed czasem końcem czegoś przyjemnego co raz bardziej przesuwa się wydłużając czas zmartwień. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się czuć smutek związany z końcem czegoś, zanim jeszcze to coś się zaczęło.

O wyjeździe na razie wiem tyle, że będę mieszkać z 18-letnią Polką i prawdopodobnie Belgijką. Oprócz nas będzie jeszcze Polak Łukasz.

Będziemy dostawać pieniądze na jedzenie, ale śniadanie w dni robocze mamy zapewnione w akademiku, w którym będziemy zakwaterowani.

Co dla mnie niezwykle ekscytujące na jeden z weekendów, ten środkowy, przyjedzie do mnie Maryla i Andrzej. Będą nocować też w Lille, w youthhostelu, a w dzień zamierzamy spenetrować Paryż od każdej strony :) Nie mogę się doczekać. Cudownie zwiedzało się z nimi Londyn, dlatego mam ogromną nadzieję na podobne wrażenia w Paryżu.

TAKA JESTEM CIEKAWA JAK TAM BĘDZIE!!!