Relacja z Berlina

Zdecydowałyśmy, – Silvia i ja – że pojedziemy do Berlina, bo to i niedaleko i niedrogo.
Tylko 4 godziny pociągiem do Szczecina (Bilet dla nas obu w cenie niecałego jednego do podziału), a potem bus, albo pociąg za jedyne 10 euro, i już po 2 godzinach w Berlinie. Co prawda z braku odpowiednich informacji udało nam się „przepuścić” busy wyruszające o 12.00 w południe… – swoją drogą, co za głupi pomysł, żeby z każdego biura podróży busy wyruszały o tych samych godzinach – ale ostatecznie wyszło nam to na dobre. Podzwoniłyśmy trochę po innych przewoźnikach i znalazł się Pan, który stwierdził, że w sumie może się tam wybrać, bo i tak ma coś do załatwienia. Przyjechał po nas pod dworzec, a co ważniejsze, byłyśmy jedynymi pasażerkami, miałyśmy cały tył busa dla siebie, a w dodatku, kierowca stwierdził, że zawiezie nas do samego hotelu.
Na miejscu byłyśmy po południu. Jako pierwszy punkt wycieczki, potraktowałyśmy zjedzenie kebaba, dużo obie słyszałyśmy o tym, że w Niemczech są najlepsze. (Oczywiście te robione przez Turków). Miałyśmy blisko na Plac Aleksandra, więc tam też się wybrałyśmy i spożyłyśmy to cudo kulinarne… Mmmm, naprawdę palce lizać. Do kebaba dostałyśmy frytki z majonezem posypane jakąś tajemniczą przyprawą, echh, do tej pory pamiętam ten smak… Czytaj dalej