Wzięłam udział w Familiadzie

Pomysł zrodził się już dobrych kilka miesięcy temu. I to nie w mojej głowie, ale niewidomego przyjaciela Tomka. Stwierdził on, że skoro teraz do Familiady mogą startować grupy, które znajdują wspólny mianownik, to czemu tym mianownikiem nie miałby być brak wzroku? Oczywiście główna idea była taka, jak zawsze. Pokazać, że niewidomi też mogą, albo przynajmniej, że próbują. Wspólnie zastanowiliśmy się nad tym, kogo jeszcze zaprosić do dróżyny i Tomek wysłał zgłoszenie. Prawie o tym zapomniałam, gdy tu nagle, 2 tygodnie temu dowiaduję się, że przeszliśmy eliminacje.
Bardzo się ucieszyłam. Prócz szansy wygrania nagrody, niezwykle pociągała mnie możliwość sprawdzenia, jak to jest po tej drugiej stronie ekranu, jaki naprawdę jest prowadzący, czy zje mnie trema…
Poza mobilizacją intelektualną, liczeniem na szczęście i zgadywaniem, co na takie pytanie odpowiedziałaby większość, była to niepowtarzalna okazja by spotkać przyjaciół, a także osoby, które znałam tylko z emaili, list dyskusyjnych lub facebooka.
Mimo faktu, że musiałam w tym celu wyczarować 2 dni urlopu i odbyć całą podróż z Lier do Warszawy, jak i powrotną, bawiłam się doskonale i na długo pozostanie to w mojej pamięci.
Mieliśmy również niespodziewany zaszczyt wystąpić w jubileuszowym wydaniu Familiady, bo dokładnie w 2000-cznym.

Odcinek z naszym udziałem – grupa „Bez przeszkód” ukaże się w TVP2 w dniu 23 grudnia tego roku.
Jeślimi się to uda, zamieszczę tutaj nagranie.