„Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” (recenzja filmu)

Marta Minakowska

Paryż. Mojżesz, młody żydowski chłopak, wychowywany jest jedynie przez oziębłego, antypatycznego ojca. Nie mogąc nawiązać z nim głębszego kontaktu, Mojżesz sam musi wkroczyć w trudny wiek poznawania świata. Radzi sobie przy tym jak umie – wzbierające w nim żądze gasi przy pomocy dziewczyn wykonujących najstarszy zawód świata, próbuje również umawiać się ze swoją sąsiadką. Z racji skromności budżetu, powierzanego mu przez ojca, próbuje również innymi sposobami zapewniać sobie dobra materialne. I tak Mojżesz systematycznie podkrada towar w sklepie starszego mężczyzny, którego wszyscy określają mianem Araba, choć nim nie jest. Jest to pan Ibrahim (w tej roli znana gwiazda srebrnego ekranu, Omar Sharif). Od słowa do słowa Mojżesz zaczyna z nim wymieniać coraz dłuższe uwagi, aż w końcu między tą dwójką rodzi się specyficzna, bardzo silna więź. Pan Ibrahim, o niewiadomym pochodzeniu, powołujący się wciąż na nieznany bliżej Mojżeszowi Koran, stanowi dla chłopca fascynującą zagadkę, od której nie sposób się oderwać. I tak stopniowo stary sklepikarz staje się dla Mojżesza, zwanego przez niego Momo, najbliższą osobą w życiu, swoistego rodzaju przewodnikiem i mędrcem.

Wkrótce ojciec Momo nie mogąc sobie poradzić ze swoim rodzicielstwem, opuszcza syna. Dalszy bieg wypadków sprawia, iż Mojżesz decyduje się wyruszyć z panem Ibrahimem w podróż życia – do Turcji. Ale to nie cel ich wyprawy jest najważniejszy, a sama droga…

Film jest bardzo ciepły, na co na pewno wpływają słodkie lata sześćdziesiąte, w których toczy się akcja. Ponadto obraz utrzymany jest w delikatnych, jakby beżowych barwach. To również wpływa na jego specyficzną atmosferę, jakby trochę zakurzonego, miłego wspomnienia, do którego powraca się z łezką w oku. Oczywiście nikomu nie trzeba polecać uwadze gry sławnego Omara Sharifa. Opowiedziana historia niesie piękne przesłanie – oto żydowski chłopiec może wiele skorzystać na życiowej mądrości muzułmanina, a w Koranie odnaleźć można wiele ważnych wskazówek niezależnie od swojej religii. Tytułowe kwiaty Koranu mają tu moim zdaniem podwójne znaczenie: łączą się nie tylko z końcową sceną filmu, ale są także przenośnią zawartych w tej Księdze mądrości, które stały się przewodnikiem na życiowej drodze wielu ludzi.

Pan Ibrahim i kwiaty Koranu (Monsieur Ibrahim et les fleurs du Coran)
dramat, Francja 2003
reż. François Dupeyron
obsada: Omar Sharif, Pierre Boulanger, Gilbert Melki, Isabelle Renauld, Lola Naymark, Anne Suarez, Mata Gabin, Céline Samie, Isabelle Adjani, Guillaume Rannou, Daniel Znyk, Tessa Volkine, Marie-Sophie Ahmadi, Claude Merlin

Źródło: www.arabia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *