Stosunek kościoła katolickiego do Islamu

Dialog chrześcijan z muzułmanami

Nostra aetate, Deklaracja o stosunku Kościoła do religii
niechrześcijańskich, została uroczyście przegłosowana i przyjęta
przez ojców II soboru watykańskiego 28 października 1965 roku. Było
to w pewnej mierze wydarzenie zaskakujące. Po zwołaniu soboru przez
Jana XXIII rozesłano do lokalnych Kościołów wstępny kwestionariusz,
jednak bardzo niewielu biskupów wymieniło problematykę innych religii
w swoich odpowiedziach i nie przygotowano na ten temat żadnego
roboczego schematu. Sprawa znalazła się w porządku obrad zupełnie
przez przypadek. Francuski rabin Jules Isaac zasugerował Janowi
XXIII, że nadszedł już czas, aby Kościół wydał oficjalną deklarację
przeciwdziałającą nauczaniu pogardy w odniesieniu do Żydów. Sugestia
została przyjęta, a przygotowanie tekstu, który miałby być
przestawiony soborowi, powierzono kardynałowi Augustynowi Bea,
przewodniczącemu Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan. Jednak
sprzeciw wobec tej inicjatywy, zwłaszcza ze strony biskupów Bliskiego
Wschodu, a następnie sugestie biskupów Afryki i Azji spowodowały
poszerzenie tekstu tak, aby dotyczył nie tylko stosunku Kościoła do
Żydów, lecz również do wyznawców innych religii.

Nostra aetate stwierdza, że Kościół darzy mahometan szacunkiem. Jest
to bez wątpienia całkowita zmiana nastawienia, ponieważ wcześniej
muzułmanie byli uważani za nieprzyjaciół. Można by, co prawda,
zapytać, czy szacunek trwa nadal po wydarzeniach z 11 września 2001
roku. Niewątpliwie wydarzenia te na nowo obudziły obawy przed
islamem, który często zrównuje się z terroryzmem. Traktowanie islamu
jako monolitu jeszcze bardziej wzmaga te obawy. Stąd prawdziwa
potrzeba większej wiedzy na temat islamu – a ubocznym skutkiem 11
września jest, szczęśliwie, rozbudzenie ciekawości wielu ludzi, chęć
lepszego poznania tej religii.
Posługując się zwięzłymi sformułowaniami, sobór zwrócił uwagę na
wartości, które odnajdujemy w islamie. Odnośnie do treści wiary
przede wszystkim podkreślono fakt, że jest to religia monoteistyczna,
a co więcej, Lumen gentium przyznaje islamowi pierwszeństwo wśród
monoteizmów niebiblijnych, stwierdzając, że „(muzułmanie) czczą
wraz z nami (tj. chrześcijanami) Boga jedynego i miłosiernego, który
sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny” (LG 16). Określony słowami
przywołującymi na myśl Koran, a więc „jedyny, żywy i samoistny,
miłosierny i wszechmocny” Bóg nie jest postrzegany jako ktoś
daleki, ale jako Ten, który „przemówił do ludzi”. To fakt
pozytywny, chociaż sobór nie wskazuje, na jakie sposoby Bóg
przemawiał do ludzi, a wiadomo, że chrześcijanie i muzułmanie różnią
się w rozumieniu objawienia. Jest to pośrednie nawiązanie do
objawienia prorockiego, gdyż dokument zauważa, że muzułmanie
„oddają cześć Jezusowi jako prorokowi”. W tym miejscu
znajdujemy rzadką w Nostra aetate uwagę negatywną. Chodzi o
przypomnienie, że muzułmanie nie uznają Jezusa za Boga. Jest to
fundamentalna i właściwie nieunikniona różnica między tymi dwiema
religiami, ze względu na nieprzyjmowanie przez muzułmanów wcielenia,
a co za tym idzie – także odkupienia przez mękę, śmierć i
zmartwychwstanie Jezusa.
Islam to nie jedynie zbiór wierzeń, ale przede wszystkim droga życia.
Muzułmanie często posługują się czterema określeniami wskazującymi na
postęp w drodze do Boga. Są to: szariat, droga Prawa, na której wola
Boża przybiera konkretną formę; tarika, droga mistyczna, inaczej
pobożności, która prowadzi do uwewnętrznienia wartości prawa; hakika,
poznanie prawdy jako swoistego uczestnictwa w Prawdzie absolutnej
(al-Haqq to jedno z Imion Bożych); marifa, droga poznania Boga
przez doświadczenie Jego bliskości. Dziedzina Prawa zawiera pięć
filarów islamu, z których Nostra aetate wymienia trzy: modlitwę,
jałmużnę i post. Pierwszy i piąty zostały pominięte milczeniem,
prawdopodobnie z tego względu, że pierwszy – szahada, czyli
wyznanie wiary – obejmuje uznanie Mahometa za „Posłańca
Boga”, a piątą – hadżdż, czyli pielgrzymkę do Mekki –
postrzegano jako zbyt ściśle związaną z życiem Mahometa. Deklaracja
wspomina także, że muzułmanie przywiązują wagę do życia moralnego w
przekonaniu, że w dniu sądu człowiek otrzyma odpłatę od
Sprawiedliwego Sędziego za wszystkie swoje uczynki jako nagrodę lub
karę.
Dokument soborowy wyraźnie podkreśla podstawową wartość islamu
wynikającą z samej jego nazwy; słowo islâm znaczy, że wierni:
„Nawet ukrytym decyzjom Boga całym sercem usiłują się
podporządkować”. Wybór słowa „usiłują” wskazuje, że w
islamie nie ma miejsca na fatalizm, jak sądzą niektórzy, kierujący
się uprzedzeniami, ale liczy się autentyczna postawa pobożności
zasługująca na szacunek. Abraham postrzegany jest jako wzór właściwej
postawy człowieka przed Bogiem i uznawany przez żydów, chrześcijan i
muzułmanów, niezależnie od różnic w rozumieniu posłannictwa, do
jakiego wezwał go Bóg. To samo podejście, chociaż w nieco węższym
zakresie, widoczne jest także w tym, w jaki sposób muzułmanie odnoszą
się do Maryi. Nostra aetate odnotowuje, że w islamie dziewicza Matka
Jezusa jest otoczona szacunkiem, a nierzadko nawet przyzywana ze
czcią. Szukanie wstawiennictwa Maryi, jak również innych ludzi
uznanych za świętych, spotyka się z naganą muzułmanów surowo
przestrzegających zasad swej wiary, odgrywa jednak znaczącą rolę w
islamie ludowym. Można w tym widzieć przejaw jednej z podstawowych
cech człowieka, który w drodze do Boga odczuwa potrzebę pomocy i
wsparcia ze strony tych, których uważa za znajdujących się bliżej
Niego.
Ostatni akapit tego krótkiego punktu jest kolejnym dowodem na realizm
omawianego dokumentu. Nawiązuje mianowicie do „wielu sporów i
wrogości”, które zaistniały między chrześcijanami i muzułmanami na
przestrzeni wieków. Każdy, kto w jakikolwiek sposób angażuje się w
relacje z muzułmanami, świadom jest sprzeciwu, jaki wywołuje słowo
„krucjata”. Zdarzenia z przeszłości mogą nadal obciążać
teraźniejsze relacje. Sobór proponuje, aby przeszłość wymazać z
pamięci i być może w tym miejscu nieco odstąpił on od realizmu, gdyż
odejście od historii wydaje się nie tylko niemożliwe, ale wręcz
nierozsądne. Potrzebne jest przede wszystkim oczyszczenie pamięci,
ponowne wspólne odczytanie historii, w postawie gotowości do
przyznania się do popełnienia niesprawiedliwości tam, gdzie
faktycznie się one wydarzyły. Dzięki takiej „szczerej pracy”
łatwiej dojść do „wzajemnego zrozumienia”, które następnie może
służyć za podstawę nowej relacji. Jan Paweł II miał głęboką
świadomość potrzeby pojednania, które pomoże usunąć napięcia i
pozwoli ludziom żyć we wzajemnej zgodzie. W jednym z przesłań na
Dzień Pokoju mówił, że nie ma pokoju bez sprawiedliwości, a
sprawiedliwości bez przebaczenia. Postawa przebaczenia, choć tak
trudna i wymagająca, jest głęboko zakorzeniona zarówno w
chrześcijaństwie, jak i w islamie. Jezus zachęcał swoich uczniów, by
byli miłosierni, jak Ojciec niebieski jest miłosierny (por. Łk 6,36).
Duchowość islamska zaprasza muzułmanów, by przyodziali się w
przymioty Boga, który w Koranie często nazywany al-Rahman
(Najmiłosierniejszy) i al-Ghaffűr (Wszechwybaczający). Przywołując
słowa Jana Pawła II z przemówienia do małej wspólnoty katolickiej w
Ankarze z listopada 1979 roku, można powiedzieć, że takie nauczanie
mogłoby stanowić część „wspólnej więzi duchowej”, którą należy
umacniać.
Sobór wzywa chrześcijan i muzułmanów, żeby wspólnie troszczyli się o
wprowadzanie sprawiedliwości społecznej i strzegli wartości
moralnych. Mają bronić wolności, zwłaszcza religijnej, która wynika z
godności osoby ludzkiej (por. Dignitatis humanae 2). Wszystkie te
działania można widzieć jako wkład w umacnianie pokoju. Skoro
chrześcijanie stanowią w przybliżeniu jedną trzecią, a muzułmanie
jedną piątą ludności świata, jest oczywiste, że jeśli te dwie
wspólnoty będą potrafiły podtrzymać harmonijne i pokojowe stosunki,
będzie to ogromną wartością dla całej rodziny ludzkiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *