Poczuć muzykę

Poczuć muzykę.

Monika Zarczuk

Czy nie słyszeć oznacza nie móc korzystać z przyjemności, jaką daje muzyka? Czy ta dziedzina sztuki rzeczywiście działa tylko na zmysł słuchu?

Paradoksy, oksymorony i przeciwstawności istnieją na świecie nie przypadkiem. Zwracają uwagę na bezsensowność danej czynności, uwypuklają myśli, przykuwają uwagę, bawią.
Możemy więc usłyszeć wypowiedzi typu: „mówić do niego, to jak opowiadać ślepemu o kolorach”, „jesteś gorący jak Antarktyda”, „ty to i o kant kuli się rozbijesz.”. Do tej kolekcji dołożyć można powiedzenie: „z głuchym o muzyce nie pogadasz”. Czy jest ono jednak uzasadnione?

Osoby niesłyszące są zdolne odbierać fakt wybuchu, warkot samochodu za oknem, dźwięk muzyki u sąsiada za ścianą, a to wszystko dzięki uwrażliwieniu zmysłu dotyku i rejestrowaniu drgań podłoża czy znajdujących się blisko przedmiotów. Od urodzenia niesłysząca Natalia opowiada, że gdy ma ochotę dostarczyć sobie pozytywnych wrażeń, włącza płytę z muzyką techno, podkręca głośność na maksimum i staje blisko głośnika.
Jak można przeczytać na jednej ze stron internetowych: „Naukowcy próbują opracować specjalne głośniki dla niesłyszących melomanów. Shane Kerwi z brytyjskiego Uniwersytetu Brunel skonstruował prototyp urządzenia o nazwie Vibrato. Jest to pięć małych głośniczków, na których kładzie się pięć palców dłoni. Twórca wynalazku uważa, że urządzenie umożliwi niesłyszącym dzieciom uczestniczenie w zwykłych lekcjach muzyki. Gadżet można też będzie podłączyć do komputera i z jego pomocą komponować muzykę.”
Czy wystarczy do tego sam odbiór dźwięku?
Polskie badania przeprowadzone przez A. Mitrowicz-Modrzejewską i A. Kowalską-Pinczak dowodzą, że u około 50% badanych osób z upośledzonym słuchem występuje „słuch muzyczny”, a u 67% poczucie rytmu.
Zjawisko „muzycznego słuchu”, choć w literaturze fachowej występuje już od wielu lat, ciągle budzi kontrowersje. Są różne wyjaśnienia tego fenomenu, są i tacy, którzy twierdzą, że coś takiego w ogóle nie istnieje. Według najczęściej podawanej definicji, słuch muzyczny to nie tylko zdolność odbierania dźwięków, ale i określania takich jego charakterystycznych cech, jak wysokość, barwa, natężenie czy długość trwania. Takie możliwości właśnie posiada część osób z upośledzonym słuchem, według w.w. badaczek.
Inni naukowcy potwierdzają tę teorię. I tak na przykład, serwis internetowy czasopisma „Nature” powołując się na nr z 27 listopada 2001 r., opisuje pewien interesujący eksperyment. Osoby niesłyszące od urodzenia, trzymały w dłoni plastikową rurkę połączoną z głośnikiem przenoszącym niskie dźwięki, grała muzyka. Fale mózgowe uczestników eksperymentu badano za pomocą najnowszych technik obrazowania mózgu. Stwierdzono, że u niesłyszących aktywizuje się wówczas obszar odpowiedzialny za rejestrowanie wrażeń słuchowych, podczas gdy u osób zdrowych same drgania uruchamiają wyłącznie rejony odpowiedzialne za zmysł dotyku. Oznacza to więc, że osoby głuche słyszą mózgiem! Ich ostateczna percepcja muzyki może być całkiem podobna do tej, która występuje u słyszących ludzi.
Naukowcy udowodnili, że tak, jak w przypadku osób niewidomych, mózg rekompensuje stratę wzroku wrażliwszym zmysłem dotyku czy węchu, tak osoby niesłyszące nawet od urodzenia, potrafią przekładać drgania na wrażenia słuchowe, co w rezultacie daje im taką samą przyjemność, jak nam „prawdziwe” słuchanie muzyki. Pomaga im w tym całe ciało: nogi i biodra reagują na najniższe tony, żołądek, klatka piersiowa, ramiona – na średnie, a na soprany czułe są palce i głowa.
Współorganizujący powyżej przytoczone badania Dean Shibata z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opowiada, że na własne oczy widział, jak przeżywały koncerty i spektakle muzyczne osoby głuche, którym wystarczyło wręczyć nadmuchane balony. Podnosząc je do góry słuchacze wzmacniali sobie odbiór dźwięku. Ich mózg zatem nauczył się odbierać muzykę i przekładać ją na estetyczne wrażenia. Dlatego w przypadku wykrycia upośledzenia słuchu u dzieci, naukowcy zachęcają do możliwie jak najwcześniejszego rozpoczęcia rehabilitacji kształtującej wrażliwość kory mózgowej na bodźce słuchowe. Jednym ze sposobów jest puszczanie muzyki, nawet niemowlętom
Żywym potwierdzeniem przytoczonych teorii jest fakt, że istnieją osoby niesłyszące zajmujące się muzyką i to nawet bardzo profesjonalnie, jak w przypadku wybitnej perkusistki brytyjskiej Evelyn Glennie. Straciła słuch, jako małe dziecko. Gra boso, bo w ten sposób wyczuwa drgania instrumentów. Nagrała 22 albumy płytowe, jest także laureatką nagrody Grammy, za brawurowe wykonanie „Sonaty na dwa fortepiany i perkusję” Beli Bartoka.
Jej zainteresowania nie ograniczają się do muzyki klasycznej. Współpracowała z takimi muzykami jak Bobby McFerrin, Björk, Sting, King’s Singers oraz Fred Frith.
Poza tym Evelyn Glennie komponuje i nagrywa muzykę do filmów, została uhonorowana kilkunastoma doktoratami honoris causa muzycznych uczelni brytyjskich oraz Orderem Imperium Brytyjskiego. Gra na ponad stu instrumentach perkusyjnych. W roku 2006 wystąpiła również w Polsce, w Narodowej Filharmonii w Warszawie.

Kolejnym przykładem „głuchego” muzyka jest Shawn Dale Barnett. Gdy był nastolatkiem wybrał się do baru gdzie przygrywała rockowa kapela. Zapytał muzyków, czy może zagrać na perkusji, a oni byli pewni, że to żart. Założył się więc z nimi i wygrał. Doskonale mieścił się w rytmie. Wkrótce jego kariera nabrała znacznego tępa. Ostatecznie koncertował wspólnie z czołowymi muzykami amerykańskiej sceny rockowej.

Nie jest tajemnicą, że utrata słuchu nie przeszkodziła również Ludwigowi van Beethovenowi w tworzeniu wielkich dzieł. W wieku 48 lat stał się całkowicie głuchy. Mówi się, że mógł nadal tworzyć, bo muzykę nosił w sobie, że w głowie komponował i w wyobraźni słyszał, jak układają się dźwięki. Można jednakże we wspomnieniach na jego temat znaleźć informację, że kompozytor odciął nogi swego fortepianu i grał siedząc na podłodze. W ten sposób mógł nadal słyszeć.

Czymś, co nieodłącznie łączy się z muzyką, co jest odpowiedzią na nią i jej uzupełnieniem, jest taniec. Tak, jak zdumienie budzi głuchy muzyk, tak również niesłyszący tancerz wywołuje na twarzach uśmiech niedowierzania. Jeśli jednak połączymy umiejętność odbierania drgań, a więc i rytmu, z możliwością ekspresji emocji, taniec przestaje jawić się jako dziedzina niedostępna i niezrozumiała dla osób z ubytkiem słuchu.
W Europie przecież istnieje wiele dyskotek, lub sal przeznaczonych dla osób głuchych!
Ktoś, kto wszedłby tam przypadkiem, nawet by się nie zorientował, że tańczący nie słyszą, a przynajmniej nie słyszą w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, muzyki płynącej z głośników. Na ogół jest to rave, gdyż jest to gatunek charakteryzujący się mocnymi uderzeniami, pełen rozedrganych brzmień, przenoszonych przez drewnianą podłogę pomieszczenia. Czasem zdarza się, że muzykę ilustrują zespoły przekładające słowa piosenek na język migowy. Istnieją również dyskoteki, gdzie osoby głuche tańczą, choć w sali nie ma ani jednego sprzętu emitującego muzykę. Jeśli jednak przysłuchamy się dokładnie, zdamy sobie sprawę, że sprzęt audio znajduje się piętro niżej, co sprawia, że podłoże doskonale przekazuje drżenie wywołane przez dźwięk dyskotekowej muzyki.

Polska nie tak dawno zachwycała się precyzją i finezją, z jaką tańczył Damian Piasek – gwiazda popularnego show „You can dance”. Może zainteresowanie nie byłoby tak wielkie, gdyby nie fakt, że Damian nic nie słyszy. W Europie furorę zrobiła trupa chińskich artystów ludowych zwąca się „China Disabled People’s Performing Arts Troupe”. Wszyscy jej członkowie są głusi. W swoich przedstawieniach łączą wiele elementów stanowiących przekrój ich rodzimej kultury. Odwiedzili już ponad 40 krajów, w tym również Polskę.

I tak, końcowe wnioski wyłoniły się same. Osoba, pozbawiona słuchu może oddawać się przyjemności obcowania z muzyką, zarówno jako słuchacz, czy jako wykonawca.
W niektórych szkołach specjalnych, zwłaszcza w rozwiniętych krajach, dzieci z upośledzonym słuchem już od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczone są nie tylko rozróżniania, ale również nazywania, zapisywania i czytania nut. Dzięki temu w klasach wyższych potrafią już grać skomplikowane utwory muzyczne na organach, pianinie czy gitarze, czytając z nut, jak „normalni” muzycy. Nauczanie takich dzieci różni się jedynie tym, że trzeba przekazać im sztukę racjonalnego gospodarowania oddechem, w przypadku gry na instrumentach dentych. Osoby słyszące robią to bowiem intuicyjnie.
Nie wolno zapominać o bardzo ważnej roli społecznej, jaką odgrywa muzyka w życiu niesłyszących dzieci. Obcowanie z instrumentami, z muzyką, posiada bardzo ważny aspekt psychologiczny – zbliża dzieci niesłyszące do środowiska ich słyszących rówieśników.
Jeśli więc okaże się, że na imprezie czy dyskotece, prosząca nas do tańca osoba, zamiast zapytać o zgodę, z uśmiechem wskaże ręką parkiet lub bezceremonialnie ujmie nas pod rękę i wyciągnie na środek Sali – nie uciekajmy!

Oddajmy się po prostu wspólnie przyjemności, jaką daje muzyka, taniec i przebywanie ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *