I przybył Brice

Przyjechał. Zaczął wizytę w Polsce od Łodzi, bo jak się okazuje, tam ma „przyjaciółkę”. Potem jakk zwykle kompletnie nie miał czasu. A to wyjechał na wycieczkę z innymi wolontariuszami, a to był chory… W końcu po moim usilnym naleganiu się spotkaliśmy. Z trudem to sobie w ogóle umiem przypomnieć. Rozmowa kompletnie o niczym, on wszystko, co choćby odrobinę prywatne trzyma w tajemnicy, sam mówi, że jest zamknięty w sobie i nie lubi rozmawiać na temat własnego życia.
Jest alergikiem, np. ma alergię na koty… hm… Mam przeczucie, że nie mamy zbyt wiele wspólnego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *