Komplementy jak dzwonki

Tyle miłych i ciepłych słów otrzymałam dzisiaj po ukazaniu się artykułu na mój temat. Kolega, na wiadomość, którą rozesłałam znajomym o tym, że taki artykuł się ukaże, napisał: „…. dzięki za info, specjalistko od autopromocji”. Trochę mnie to dotknęło, ale muszę mu przyznać rację. To była autopromocja. Dlaczego się do niej uciekam? Zastanawiając się nad tym, znowu wróciłam w myślach do czegoś, co już kiedyś tam znalazłam. Do stwierdzenia, że czasami czuję się trochę tak, jak nieodkryta planeta. i może każdy tak ma, bo wszyscy znają Cię z trochę innej strony, ale właśnie… od jakiejś strony, w sumie nie ma albo mało jest takich osób, które znają Cię całą…
Nie wiem czy kiedy kolwiek spotkam taką osobę i to czasem powoduje, że mi smutno. Dużo osób mi mówi, że jestem ciekawa, interesująca, a mi się ciągle wydaje, że albo ludzie wcale nie chcą się do mnie zbliżyć tak naprawdę, albo to ja nie potrafię zbliżyć się do ludzi, może im nie pozwalam, nie wiem, ale wiem, że często czuję się samotna i komplementy wydają mi się puste i nic nie znaczące, jak miło dźwięczące dzwonki, które ci umilają rzeczywistość, ale nie mają żadnej siły sprawczej…
A może to tylko ja nie potrafię docenić tych ludzi, których mam dookoła siebie? Jakkolwiek by nie było, mam z tym jakiś problem…
Dlaczego piszę tu o tym?
Może dlatego, że kiedyś przeczyta to ktoś, kto ma podobne myśli i ucieszy się, że nie jest z tym sam, a może ktoś, kto już poradził sobie z czymś takim podpowie mi coś cennego, co pozwoli mi poczuć się lepiej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *