Ponownie Belgia

9 luty, to dla mnie znacząca data. Nie tylko dlatego, że wreszcie znowu gdzieś wyruszam, ale i dlatego, że jest to dla mnie podróż dosyć szczególna. Najpierw pociąg do Warszawy, potem samolot do Brukseli, a potem Lier. Moje myślenie zatrzymuje się jednak na lotnisku w Brukseli, bo tam po raz pierwszy spotkam Rolanda na żywo. Po wieeeeelu godzinach intensywnych rozmów przez internet wreszcie zmaterializujemy naszą znajomość. Nie potrafię sobie tego jeszcze wyobrazić, tym bardziej, że dużo od tego zależy. Fajnie, że wyjadą po nas autem. Po nas, czyli po mnie i Sylwię, bo to ona wybiera się ze mną w tę romantyczną podróż. Mam nadzieję, że to, iż zostaję tam do 14 lutego – walentynki – jest dobrym znakiem!
Roland mieszka z kolegą, będzie nas więc czworo, powinniśmy zatem dobrze się bawić.

W planach mamy zwiedzenie Brukseli, w której ja już osobiście byłam, ale dosyć dawno temu, Antwerpen, gdzie spotkam swojego znajomego ze szkoleń w Turcji, samo Lier … a co jeszcze? To się zobaczy!

Zamierzamy objadać się belgijską czekoladą, dorwać się do oryginalnych gofrów, które właśnie z tego kraju się wywodzą, posłuchać mieszanki języków.

Wracamy samolotem z holenderskiego miasta Eindhoven, o ile nie pomyliłam pisowni. Ciągle jednak kwestia powrotu nie jest do końca ustalona. Okazuje się bowiem, że między Belgią a Holandią połączenia kolejowe czy autobusowe są trudne do wykrycia przez internet. Będziemy więc musiały zadbać o to na miejscu. Mam nadzieję, że coś znajdziemy. Jeśli nie, zawsze pozostaje autostop 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *