Włochy – maj 2013 r

Ponieważ już od ponad roku nie mogę zmobilizować się do napisania relacji z pobytu u Silvi, tj. z naszej wycieczki do Włoch, postanowiłam w końcu opublikować chociaż album z tego wyjazdu.
Ujmując rzecz niezwykle skrótowo, Włochy, choć bardzo sympatyczne, nie zapadły mi w serce, jako ukochany kraj. A wiem, że tak dzieje się z wieloma osobami.
Dla mnie jedzenie tam jest zbyt włoskie, tj. proste. Bardziej już przyzwyczaiłam się do pizzy z serem, szynką, ananasem i pieczarkami, niż do placka posmarowanego sosem pomidorowym i posypanego oregano. A makaron musi mieć w sobie dużo składników. Bo jakoś tak tylko np. z oliwkami i odrobiną oliwy, to hmmm…
Z tego wypadu pozostał mi w uszach dźwięk małych filiżaneczek do espresso, który jest bardzo wyraźny ilekroć przechodzi się obok jakiejś kawiarni czy bistro. Mocną kawę w maleńkich szklaneczkach pije się tam w przelocie, idąc do pracy czy na spotkanie i robi się to stojąc przy barze, błyskawicznie. Skojarzyło mi się to z naszymi szotami.
Pamiętam również pyszne, słodkie i soczyste pomidory, morwa, ciastka francuskie nadziewane sosem beszamelowym zwane Rustico i bardzo dobre tiramisu.
Podobała mi się też kąpiel w ciepłym morzu, samo miasteczko Brindisi i dobre lody. Choć nie przypominały zbytnio tych, które my zwykliśmy nazywać włoskimi 😀
Odwiedziliśmy również Bari, największe miasto nad Adriatykiem, z jego katedrą Św. Sabiny, wielkim uniwersytetem, portem i zamkiem, romańską bazyliką Św. Mikołaja i starym pręgierzem Colonna della Giustizia z 1002 r..
Silvia zabrała nas także do Lecce. Wiele osób uważa to miasto za najpiękniejsze na południu Włoch, niektórym jak żywo przypomina Florencję. Oczywiście dużo kościołów, bazylika, katedra, pałac i Amfiteatr rzymski. To tam spróbowałam pasticciotto, ciastko z bardzo dobrym kremem. Roland takich rzeczy nie jada więc nawet nie spróbował.
Nie mogliśmy również przegapić okazji i nie wybrać się do wesołego miasteczka w Fasano. Niestety było już po sezonie i większość atrakcji była nieczynna.

Poznaliśmy tam również znajomych Silvii, byliśmy goszczeni przez jej rodziców na pysznych kilku posiłkach i oddawaliśmy się relaksowi w zaciszu wygodnego mieszkania, w którym przebywaliśmy wraz z Silvią podczas naszego pobytu.
Cieszę się, że tam pojechaliśmy, ale powtórzę raz jeszcze, że był to dla mnie po prostu miły wyjazd. Może, jak w przypadku Hiszpanii, odkryję Włochy raz jeszcze, tylko w innym czasie i innej części kraju? Nigdy, nic nie wiadomo.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć: http://www.monikazarczuk.pl/galeria/wlochy-maj-2013/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *