Co mogą zrobić z życiem niewidomi – zobacz przykłady

– Zaczęłam zauważać, że człowiek niewidomy może żyć samodzielnie. Największy problem był właśnie z chodzeniem. Nie miałam takiego problemu, że wstydzę się chodzić z białą laską tylko nie radziłam sobie. Przejście małego kawałka ulicy, graniczyło dla mnie z cudem. Zajmowało mi to bardzo dużo czasu. Aby otrzymać psa, jednak trzeba dobrze chodzić z białą laską, bo z psem chodzi się bardzo szybko. Zdałam egzamin tutaj w Polskim Związku Niewidomych. Wiedziałam, że mogę otrzymać psa przewodnika. Pojechałam, od razu wiedziałam, że chcę labradora.

Nagranie filmowe – Monika – prawnik, dziennikarz

– Jak często pływam? Przynajmniej raz w roku. Gdy tego nie mam, to czegoś mi brakuje.

Niepełnosprawny, który odważy się uprawiać sport lub turystykę to już wie, że zrobił duży krok do normalności, a jeżeli odważy się chociaż raz w roku pływać, jeździć na rowerze czy chodzić w góry to wtedy jego niepełnosprawność jakby zanika. Ona się rozkłada na sternika, na pilota na rowerze, czy na towarzysza szlaku i wtedy jest tak, że czasami się nawet zapomina (w domyśle – o niepełnosprawności)

I namawiam wszystkich ludzi z dysfunkcjami, żeby wyszli z czterech ścian i ruszyli na szlak a przyjaciele i przewodnicy na pewno się znajdą.

Nagranie filmowe – Antoni – prawnik, sportowiec

– Wyobraźmy sobie taki przypadek, że ktoś przychodzi i dowiaduje się u mnie w domu, że jestem osobą niewidomą. Oczywiście jest lekki szok, no ale cóż, taki klient już nie wychodzi oczywiście, no, bo przyszedł, przyniósł tłumaczenie i musi to dać. Ale potem bardzo często się okazuje, że ta współpraca jednak jest owocna albo, że się opłacało. W każdym razie myślę, że jeśli chodzi o tłumaczenia przysięgłe, nie robię tego gorzej, niż osoby widzące.

Nagranie filmowe – Norbert – filolog angielski i rosyjski, tłumacz przysięgły

– Bez jakiejś współpracy z osobami widzącymi byłoby mi bardzo trudno uprawiać chemię jako taką. Po wypadku zauważyłem, że ja po prostu miałem więcej czasu na myślenie, niż moi koledzy, którzy tutaj mieli całą masę pracy dydaktycznej ze studentami, pracy administracyjnej, technicznej. I często problemy, których oni po prostu nie mieli czasu jakby rozwiązywać, jakoś mi przekazywali i ja mogłem im powiedzieć potem jak to rozwiązać, pomóc. Pomogłem paru osobom w robieniu doktoratu w ten sposób. To mnie przekonało zresztą, że będę w stanie pracować w tej dziedzinie i to się potwierdziło potem.

Nagranie filmowe – Adam – naukowiec, profesor chemii

– Wiem np. że w wielu sytuacjach dla osób, które ze mną rozmawiają, to jest w pewnym sensie dobrze, że ja nie widzę, ponieważ one mówią, że po prostu widać, że nie jestem osobą, która by nie miała żadnych ograniczeń w życiu do pokonania. A jeżeli ja sama pokonałam, to może łatwiej jest mi jest poradzić komuś, kto boryka się z problemami Tak mówiły ofiary przemocy w rodzinie.

Ktoś po skończonych zajęciach mówił, że miał problem w uczestnictwie, ponieważ nie mógł ze mną nawiązać kontaktu wzrokowego. Często się zdarza, że ludzie, którzy uczestniczą w prowadzonych przeze mnie zajęciach, nie wiedzą w ogóle, że ja mam takie ograniczenie.

Nagranie filmowe – Jolanta – psycholog, prezes fundacji

– Dla mnie muzyka jest zawodem. Dlatego można oczywiście powiedzieć, że jest to sposób na życie, w jakimś sensie. Dlatego, że po prostu daje możliwość właściwie kompletnego zrealizowania się. Ponieważ jest to akurat taka dziedzina, że z muzykami widzącymi człowiek niewidomy może tutaj nawiązać zupełnie, praktycznie równorzędne relacje.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę ten zawód wykonywać. Tu akurat można tego zupełnie nie dzielić na osoby widzące czy niewidzące. W przypadku muzyki po prostu każdego bym zachęcał, żeby poszukiwał u siebie talentów muzycznych i starał się je wykorzystywać. Jest rzeczą ogólnie znaną, że większość ludzi taki talent ma, tylko albo go nie potrafiło odkryć w sobie, albo też ktoś w tym nie pomógł.

Nagranie filmowe – Janusz – muzyk jazzowy, kompozytor

– Sprawa wzroku tu w rozgłośni w ogóle nie istnieje. To znaczy koledzy moi są bardzo delikatni, ale równocześnie traktują mnie całkiem normalnie. Ja kocham pracę w radiu. Nie ma tutaj barier, tutaj nie trzeba widzieć. Tutaj trzeba wiedzieć jak się zachować przy mikrofonie, jak nabierać wiedzy, jak szanować gości, jak ich podejmować. Natomiast ten efekt najpiękniejszy jest w radioodbiorniku. Któż z nas nie lubi być potrzebny, a pracując jako dziennikarz radiowy ja odczuwam to, że komuś jestem potrzebny, że ktoś czeka na mój głos, że ktoś czeka na to moje : „Halo, Polskie Radio Wrocław, proszę”, bo tak odbieram telefony, że tam ktoś po tej drugiej stronie, że ktoś zawsze przy tym radioodbiorniku jest.

Nagranie filmowe – Leszek – dziennikarz, prezenter radiowy

Źródło: ścieżka dźwiękowa do filmu „Któż z nas nie lubi być potrzebny” zrealizowanego przez PZN w 2006 roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *