Pozamykane drzwi w wyglądzie osoby niewidomej

Radosław Kłódka
Niewidomi napotykają różnego rodzaju przeszkody,  drzwi pozamykane przed nimi, również tam, gdzie się ich nie spodziewają. W  poprzednim odcinku pisałem o przeszkodach, które muszą pokonywać we własnym  mieszkaniu. Tu jednak ich kłopoty ani się nie zaczynają, ani nie kończą. Teraz  przedmiotem moich rozważań będzie wygląd niewidomych, a raczej trudności w jego  utrzymaniu na poziomie obowiązującym w społeczności, w której żyją.
Nie szata zdobi człowieka. Właśnie, czy nie szata?
Jak cię widzą, tak cię piszą. A więc jak to jest z tą  szatą?
Nie zamierzam dawać rad odnoszących się do estetyki,  mody, wyglądu i podobnych spraw. Z modą to jest tak, jak w tym dowcipie. Dwaj  panowie stoją przed sklepem z damską odzieżą i czytają plakat: „Ostatnia  moda”. Jeden z nich mówi: „No, nareszcie ostatnia!”
Ponieważ nie wierzę w „ostatnią modę”, nie  będę radził, jak modnie wyglądać. Chcę natomiast zwrócić uwagę na trudności  osób niewidomych w doborze ubioru, w zachowaniu własnego stylu ubierania się  czy w ogóle przyzwoitego wyglądu.
Przed lustrem
Pomyślmy tylko, ile razy dziennie młoda kobieta  ogląda się w lustrze. Oczywiście, starsze panie i panowie również cenią sobie  zwierciadło i oglądają go przy różnych okazjach. A niewidomi…?
A niewidomi nie mogą tego robić. Nie mogą  samodzielnie kontrolować swojego wyglądu. Nie mogą dobierać części garderoby  pod względem kolorystycznym, pod względem kroju, mody, własnych upodobań. Nie  pomoże tu żaden tester kolorów. Przy jego pomocy można uniknąć zestawiania  kolorów, które „się gryzą”, ale to nie wystarczy. Niewidomy musiałby  bardzo dużo pamiętać na ten temat i ciągle pamięć tę wzbogacać. Myślę, że nawet  przy usilnych staraniach dobór odzieży do własnej urody w zestawieniu z  obowiązującą modą nie jest możliwy, a już na pewno nie jest możliwe uwzględnienie  wszelkich odcieni, subtelności, czegoś nieuchwytnego, co „szyku  zadaje”.
Zmienia się moda i to pod różnymi względami. Raz nosi  się suknie długie, raz krótkie albo średnie, raz dopasowane, a innym razem  luźne, raz takie, a innym razem inne. Spodnie raz są poszerzane u dołu, innym  razem wąskie, z mankietami albo bez mankietów, spodnie sportowe i jakie  jeszcze?
Dodatki, torebki, szaliki, rękawiczki, kapelusze z  wielkimi rondami, ze strusim piórem, toczki, berety, czapeczki, chusteczki w  kieszonkach i co jeszcze?
Kolorystyka również ulega zmianom. Suknie błyszczące,  matowe, beżowe, pastelowe, jaskrawe, miękkie, z materiałów lejących się albo  ciężkich, wcięte i przecięte, z małymi i wielkimi dekoltami, z rękawami  długimi, krótkimi i bez rękawów, z materiałów jednolitych i we wzory bardzo  zdecydowane albo subtelne. Mogą to być suknie, spódnice i bluzki, żakiety,  spodnie i spodniumy.
Fryzura – fantazyjna, prosta, loki, a może najlepiej  brylantyny użyć?
Kosmetyki – puder, jego kolor, odcień, dopasowane do  cery, do koloru włosów, pomadka do ust, też w kolorach i odcieniach, tusz do  oczu i co jeszcze? A wszystko to się zmienia. A wszystko jest ładne, kiedy jest  modne. Przestaje być modne i przestaje być ładne, szykowne, eleganckie.
Niemal wszystko to dotyczy kobiet. Męskie ubiory nie  wykazują aż tyle fantazji, ale przecież również się zmieniają.
Jak sobie z tym poradzić bez sprawdzania efektów w  zwierciadle? Jak na bieżąco dopasowywać wszystkie szczegóły? Czy pamiętać  wszystkie detale, czy jakieś zasady? Ale przecież nie ma żadnych stałych zasad.  To co było eleganckie przed kilkoma laty, teraz wywołuje zdziwienie.
Oglądanie się  w społecznym zwierciadle
Wszyscy ludzie, a przede wszystkim kobiety, często,  bardzo często oglądają się, nie tylko w lustrze, ale również w „społecznym  zwierciadle”. Każdy wychodząc na ulice, spotykając innych ludzi w sklepie,  w biurze, w kościele, w teatrze widzi ich ubiory, style,, kolory, odcienie,  fasony i porównuje z własnym ubiorem. Widzi, że osoby tęgie lepiej wyglądają w  takich kolorach i fasonach, szczupłe w innych, młodym to pasuje, starszym coś  innego. Jest to lustro społeczne. Oprócz tego, że każdy ogląda innych ludzi w  różnych strojach, ogląda również swoją osobę oczami innych ludzi. Obserwując  reakcje znajomych i nieznajomych, ludzie wiedzą czy ich ubiór się podoba, czy  robi wrażenie, czy wywołuje ironiczne uśmiechy, a może komplementy.
W tym miejscu muszę dodać, że niewidomy nie tylko nie  może obserwować reakcji ludzi na swój wygląd, ale nie może też oczekiwać, że  znajomi, nie mówiąc już o nieznajomych, chętnie będą go informowali o jego  ubiorze. Oceniać będą, ale oceny te najczęściej zachowają dla siebie. Nie chcą  przecież niewidomemu sprawiać przykrości.
Wszystko to również nie jest dostępne niewidomym.  Wszystko to sprawia, że zamykają się przed nimi jakieś drzwi, do których trzeba  klucze dopasować.
Blindyzmy
Są to zachowania niektórych niewidomych polegające na  wykonywaniu bezcelowych ruchów lub czynności, np. kołysanie się, potrząsanie  lub kręcenie głową, zbytnie podnoszenie nóg przy chodzeniu, a także brak mimiki  i gestykulacji.
Tego rodzaju zachowania kształtują się już w  dzieciństwie, a rodzice i wychowawcy nie zawsze podejmują starania w celu ich  wyeliminowania. Dodam, że słowne zwracanie uwagi, zakazy, prośby, ostrzeżenia  nie są tu skuteczne. Przyczyną takich zachowań, albo jedną z przyczyn, jest  brak ruchu. Dlatego konieczne jest zapewnienie dziecku możliwości biegania,  wysiłku fizycznego i innych form aktywności.
Badacze przedmiotu różnie określają blindyzmy i  przyczyny ich powstawania. Przytaczam określenie tego zjawiska przez Zofię  Sękowską. Rozróżnia ona 4 grupy blindyzmów:
1. Ruchy czy zespoły ruchów (czynności) w danej  sytuacji nieuzasadnione i niepotrzebne, jak kołysanie się w tył i w przód lub w  lewo i prawo, potrząsanie głową, kręcenie się w kółko itp.
2. Brak ruchów czy zespołów ruchów potrzebnych w  danej sytuacji, a więc przyjmowanie postawy lub zachowanie odbiegające od  przyjętych form lub obyczajów, np. brak rytmicznego kołysamia przedramion,  towarzyszącego zwykle chodzeniu, chód na sztywnych nogach, brak gestykulacji i  mimiki przy mówieniu.
3. Odruchy obronne zmierzające do spostrzegania  przeszkody i jej ominięcia, jak: podnoszenie nóg celem zbadania nierówności  terenu stopą, odchylanie tułowia w tył, aby ochronić twarz, wyciąganie przed  siebie rąk.
4. Miny i pozy, które są obronną reakcją na  cierpienie i wyrażają się w mrużeniu oczu, przecieraniu ich, odwracaniu od  światła lub opuszczaniu głowy.
Oprócz braku  dostatecznej ilości ruchu przyczyną blindyzmów jest brak możliwości  obserwowania przez niewidome dziecko zachowań innych dzieci i uczenia się przez  naśladownictwo. I w tym przypadku brakuje tego społecznego zwierciadła, które  umożliwia porównywanie własnych zachowań z zachowaniami innych ludzi i  przejmowania tych, które są najpopularniejsze w danej społeczności.
Opanowanie mimiki jest również uczeniem się przez  naśladownictwo. Niewidome dzieci nie mają takiej możliwości. Dlatego u  niektórych niewidomych twarz jest martwa, bez wyrazu. Ich twarz nie wyraża  nastroju w sposób przyjęty w danej społeczności czy nawet w danej cywilizacji.  Utrudnia to kontakty z ludźmi.
Nauczenie  dziecka prawidłowej mimiki nie należy do zadań łatwych. Jak się wydaje, bez  fachowej pomocy, rodzice i wychowawcy rzadko potrafią uporać się z tym  problemem.
Ukształtowane  w dzieciństwie sposoby zachowań trudno jest zmienić w dalszym życiu. Można  nawet zaryzykować twierdzenie, że jest to prawie niemożliwe, a już na pewno nie  może tego zmienić sam niewidomy ani jego najbliżsi. Słowa tu nic nie pomogą.  Konieczna jest pomoc fachowców, a i wówczas nie można oczekiwać łatwego  przezwyciężenia trudności.
Ponieważ trudno jest wyeliminować blindyzmy i brak  mimiki, trudno jest też zaproponować klucz, który otworzy ten zardzewiały  zamek. Można tylko zaapelować do osób widzących, żeby starały się tolerować  takie zachowania niektórych osób niewidomych. Jeżeli nie mogą oni opanować  blindyzmów, trudno jest mieć do nich o to pretensję. Konieczna jest  wyrozumiałość, mimo że widok może nie należeć do najprzyjemniejszych.
Plamy,  pobrudzenia
Niewidomy nie może obejrzeć się w lustrze ani w  spojrzeniach ludzi na ulicy. To zrozumiałe, ale nie oznacza, że nie stwarza  wielkich problemów. Pisałem o modzie, stylu, o kolorach, ale to nie wszystko.  Problemy są też z utrzymaniem odzieży w czystości. Oczywiście, nic nie stoi na  przeszkodzie, żeby niewidomy prał, prasował i czyścił. Nie gwarantuje to jednak  utrzymania odzieży w należytej czystości.
Niewidomy łatwo może się o coś otrzeć, zbrudzić rękaw  kurtki czy sweterka. Łatwo może splamić ubranie sosem, masłem, owocem i wieloma  innymi substancjami.
Tak, łatwo może się ubrudzić czy splamić, ale łatwo  nie może stwierdzić, że takie coś mu się przydarzyło. Jeżeli nawet dowie się,  że ma plamę, to jej dokładna lokalizacja i usunięcie nie jest sprawą prostą.  Każdy rodzaj plamy usuwa się czym innym, a i wycelowanie odplamiaczem w plamę  proste nie jest. Nie można też stwierdzić, czy już zniknęła. A wiadomo, że  nawet eleganckie ubranie, suknia, czy kapelusik z plamą ładnie nie wygląda.
Problem można zlikwidować tylko w jeden sposób –  trzeba pytać, czy odzież jest w porządku, a jeżeli nie jest, poprosić osobę  zaprzyjaźnioną, sąsiadkę, czy kogoś z rodziny o wyczyszczenie plamy albo oddać  ubranie do pralni.
Można również dowiedzieć się od osoby widzącej, gdzie  dokładnie plama się usadowiła, czym przypuszczalnie została spowodowana,  zaznaczyć to miejsce jakąś szpilką czy agrafką i zabrać się do czyszczenia.  Niestety, po wyczyszczeniu należy znowu zapytać, czy plama zeszła. Tak czy  owak, niewidomy sam, bez pytania i bez pomocy osób widzących z podobnym  problemem sobie nie poradzi, a nawet jeżeli mu się to uda, nie będzie miał  pewności, czy jego wysiłki zostały uwieńczone sukcesem, czyli definitywnym  zniknięciem plamy.
Na szczęście, w przypadku plam czy innych zbrudzeń,  ludzie widzący nie mają oporów, żeby o tym powiedzieć. Przy innych sytuacjach  sprawa wygląda znacznie gorzej, ale o tym w podrozdziałku „Psychiczne i  społeczne opory przed zwracaniem uwagi niewidomym”.
Psychiczne  zamki w strojach osób niewidomych
Ludzie kontrolują swój wygląd ciągle, niemal w każdej  sytuacji. Czynią to nawykowo, prawie bez udziału świadomości. Wiedzą, że  wychodząc z domu muszą sprawdzić, czy ich ubranie jest pod każdym względem w  porządku. Najczęściej takim sprawdzianem jest lustro, ale czasami również  pytanie innych osób.
Niewidomi nie wytwarzają takich nawykowych zachowań w  odniesieniu do swojego wyglądu. Jeżeli mieszkają z osobami widzącymi, łatwiej  im to przychodzi, bo mają więcej możliwości, żeby zapytać, czy ich wygląd jest  przyzwoity. Jeżeli nawet tego nie czynią, widząca żona, matka, siostra, mąż czy  inny widzący współmieszkaniec zwróci uwagę, popatrzy i powie, że szalik nie  pasuje do tej kurtki itd. Niewidomy, jeżeli mieszka sam, może działać wyłącznie  na pamięć. A ta pamięć, jeżeli nie jest ciągle aktualizowana, może płatać  brzydkie psikusy.
Niewidomy zapamiętał, że bardzo mu do twarzy w jakimś  wdzianku i wdzianko to bardzo polubił. I rzeczywiście, było mu w nim do twarzy,  ale wówczas, kiedy wdzianko to było modne. Moda się zmieniła i wdzianko  przestało być twarzowe.
Niewidomy rzadko wychodzi z domu, a więc nie niszczy  płaszczy, kurtek i podobnych okryć. Ma więc taki płaszczyk pamiętający kartki i  socjalizm, ale w dobrym stanie. Kiedy musi wyjść z domu, a jest chłodno,  chętnie nakłada ten płaszczyk. Ludzie patrzą i się dziwują, skąd on coś takiego  wytrzasnął.
Niewidomy zapamiętał, że w niektórych środowiskach do  elegancji należało noszenie białych skarpetek. Kupił więc białe skarpetki i  nakłada je w każdym przypadku, kiedy chce wyglądać elegancko. Cóż, kiedy już  wszyscy zapomnieli o takich skarpetkach. Przestały one być modne i przestały  być eleganckie.
To samo dotyczy kapeluszy, krawatów, bucików i każdej  widocznej części garderoby. Gdyby niewidome panie żyły dostatecznie długo, może  by jeszcze krynoliny nosiły.
Niedostosowanie ubioru do obowiązujących kanonów  negatywnie wyróżnia niektórych niewidomych. Niektórzy twierdzą, że już z daleka  widać, że idzie osoba niewidoma, której ubiór nie pasuje do jej sylwetki i nie  jest modny. Są to porządnie zamknięte drzwi, z otwieraniem których niewidomi  muszą borykać się na co dzień.
Twój styl
Osoby eleganckie, to niekoniecznie te, które ubierają  się zgodnie z ostatnim krzykiem mody. Oczywiście, ich strój nie może  przypominać zdjęć sprzed pierwszej wojny światowej, ale nie musi też być  identyczny z tymi z żurnali mody. Ważne jest zachowanie własnego stylu. Trudno  uniwersalnie określić taki styl. Czasem jest to podkreślanie swego charakteru  mocnymi kolorami i „przodującymi” fasonami. Częściej jednak taki  własny styl polega na subtelnym, delikatnym dopasowywaniem obowiązującej mody  do własnych upodobań, do własnej sylwetki i urody. Mówi się tu o smaku. Taki  własny styl może pozytywnie wyróżniać, zyskiwać uznanie i sprawiać zadowolenie.  Niestety, niewidomy nie może zachować własnego stylu. Nie ma z czym go  porównywać i nie może go oceniać. Tak więc niby prosta sprawa, a jednak sprawia  trudności niemal nie do pokonania.
Klucze do  przyzwoitego stroju
Nie ma możliwości samodzielnego pokonywania trudności  związanych z ubiorem, modą, elegancją, zachowaniem własnego stylu. Trzeba  korzystać z pomocy osób widzących. Trzeba, ale jak to robić?
Jeżeli będziemy pytali zawsze jedną osobę, to  oznacza, że będziemy stosowali się do jej gustu, do jej stylu, do jej poglądów  na temat ubioru. Jeżeli natomiast będziemy za każdym razem pytali inną osobę,  zachowanie jakiegokolwiek stylu nie będzie możliwe. Mało tego, możemy otrzymywać  sprzeczne opinie.
Mimo tych trudności, kluczem do odzieżowych drzwi  może być tylko pytanie, ciągłe pytanie, pytanie wielu osób. To, że będziemy  otrzymywali sprzeczne opinie, początkowo będzie trudne, ale po pewnym czasie  uda się wyrobić sobie własny pogląd i coś w rodzaju własnego stylu.
Oczywiście, jeżeli osoba niewidoma mieszka z widzącym  współmałżonkiem, widzącymi rodzicami, widzącym rodzeństwem, sprawa jest dosyć  prosta. Też są pewnego rodzaju niebezpieczeństwa, zwłaszcza z pogodzeniem  gustów osób młodych z gustami ich rodziców, ale mimo wszystko łatwiej jest  sobie poradzić. Najgorzej sprawa wygląda, kiedy niewidomy mieszka sam i nie ma  możliwości bieżącego konsultowania problemów dotyczących własnego wyglądu,  odzieży, obuwia, fryzury. Najgorzej jest, jeżeli osoba niewidoma mieszka sama i  nie odczuwa potrzeby pytania o własny wygląd. Jest to nawet zrozumiałe – nie  widzi jak wygląda, więc problem nie istnieje. Rzeczywiście nie istnieje dla  niej, nie istnieje w jej świadomości, ale istnieje w kontaktach z innymi ludźmi  i to istnieje w bardzo przykrym wymiarze.
O braku świadomości istnienia podobnych problemów  świadczy stosunek niektórych niewidomych do noszenia ciemnych okularów.  Ponieważ noszenie takich okularów nie zawsze jest wygodne, a nie ma możliwości  obserwowania, jakie wrażenie wywierają na osobach widzących zniekształcone oczy  albo puste oczodoły, nie powstaje potrzeba ich noszenia. Dla otoczenia widok  taki jest przykry, nieestetyczny, a dla niektórych niewidomych problem nie  istnieje. Wiele osób widzących zwraca uwagę, oczywiście w sensie ogólnym, że  brak ciemnych okularów jest niekorzystny. Mimo to są niewidomi, do których fakt  ten nie dociera. Niektórzy nie przyjmują do siebie uwag przekazywanych przez  instruktorów rehabilitacji oraz niewidomych, którzy rozumieją omawiany problem.  A przecież tak niewielkim kosztem i niewielkim wysiłkiem można znacznie  poprawić swój wygląd.
Ciemne okulary, podobnie jak ubranie, obuwie i  dodatki, muszą być dobrane do kształtu twarzy niewidomego, do jego cery, do  koloru włosów i może jeszcze do czegoś. Dobrać okulary mogą dobrze tylko osoby  widzące. Sam niewidomy nie może tego dokonać, no, chyba że tylko przypadkiem  kupi takie, które są dla niego odpowiednie. Może wybrać takie, które są  wygodne, ale estetycznych nie.
Ciemne okulary, chociaż ze wszech miar są dla  aparycji niewidomych korzystne, mogą powodować też pewne problemy. Dotyczy to  osób bardzo słabo widzących, które wykorzystują resztki wzroku przy orientacji  przestrzennej. Ciemne okulary, w tym przypadku, ograniczają możliwości  posługiwania się bardzo słabym wzrokiem. Osoby te powinny zawsze nosić ciemne  okulary, na ulicy – w kieszeni lub torebce, a w autobusie czy podobnych  miejscach – na nosie. Jeżeli muszą posługiwać się wzrokiem, zdejmują okulary, jeżeli  nie muszą, mają je na nosie.
Psychiczne i  społeczne opory przed zwracaniem uwagi niewidomym
Kluczem do przyzwoitego wyglądu są, jak starałem się  to wykazać, konsultacje z osobami widzącymi. To jednak łatwo powiedzieć, ale  znacznie trudniej stosować w codziennym życiu.
Niektórzy niewidomi nie uświadamiają sobie takiej  konieczności, inne krępują się pytać. To jednak jest nieco mniejszy problem.  Łatwiej jest bowiem przekonywać niewidomych do takiej konieczności niż osoby  widzące do udzielania szczerych rad, wyrażania opinii, konieczności zwracania  uwagi.
Napisałem, że łatwiej jest przekonywać niewidomych,  ale nie oznacza to, że łatwo. Świadczy o tym niechęć niektórych niewidomych do  noszenia ciemnych okularów. Problemy z przekonywaniem osób widzących jednak są  znacznie trudniejsze.
Po pierwsze trudniej jest dotrzeć do osób widzących z  informacjami i z argumentami. Trudno wymagać, żeby wszyscy byli szczególnie  zainteresowani specjalistyczną publicystyką dotyczącą osób z uszkodzonym  wzrokiem. Trudno sobie wyobrazić, że przez tydzień od zamieszczenia tego  artykułu na internetowej stronie Fundacji KLUCZ przeczyta go kilka milionów  osób. A przecież nie wiadomo z kim może konsultować omawiane sprawy niewidomy  zamieszkały w Cieszynie, Łodzi i w Sejnach.
Po drugie osoby widzące mają wielkie opory przed  udzielaniem rad osobom niewidomym i wyrażaniem opinii wprost do nich albo w ich  obecności. Jest to zrozumiałe. Opory takie mają nawet osoby, które dobrze znają  niewidomych, a nawet takie, które dobrze znają niewidomego potrzebującego  ingerencji w jego ubiór. Nie są one pewne czy nie urażą, czy nie sprawią  przykrości, czy nie popsują sobie stosunków z niewidomym, któremu zdecydują się  w ten sposób pomóc. Rezultat jest taki, że nie mówią, nie radzą, nie opiniują.  Trzeba dodać, że rzeczywiście jest to problem. Zdarza się, że ktoś raz  spróbuje, spotka się z niechęcią, czy nawet pretensjami i więcej tego nie robi.  Zdarza się, że nawet instruktorzy rehabilitacji, których obowiązkiem jest  zwracanie uwagi również na ubiór niewidomego, przez delikatność albo przez to,  że się już „sparzyli”, tego nie robią.
Po trzecie osoby widzące, z własnej inicjatywy,  jeżeli nie dotyczy to osób bliskich, nie powinni tego robić. W ten sposób  będzie bezpieczniej. Nie wiadomo bowiem, jak niewidomy przyjmie uwagi, czy się  nie obrazi, czy nie będzie mu przykro, czy wreszcie nie zwymyśla nieproszonego  doradcę.
Niewidomi natomiast powinni sobie dobrze uświadomić,  że w ich interesie leży pytanie, ciągłe pytanie, radzenie się, konsultowanie.  Powinni wiedzieć, że to od nich zależy, żeby mieć bieżące, rzetelne informacje,  bo osoby widzące nieproszone, raczej radzić nie będą, a bez ich pomocy  niewidomy może czasami wyglądać jak nie z tego świata.
Powinni też znać powiedzenie: kto pyta jest raz  głupi, kto nie pyta, głupi jest całe życie. I ta mądrość doskonale sprawdza się  w stosunku niewidomych do własnego wyglądu, do pytania o wygląd, o dobór  wszystkiego, co doboru wymaga.
Niewidomi powinni też nauczyć się rozróżniać  subtelności wypowiedzi. Ludzie widzący, nawet pytani, nie zawsze wprost i  zdecydowanie zechcą wyrażać swoje opinie. Jeżeli będą one pozytywne, powiedzą  bez oporów. Jeżeli jednak będą mieli zastrzeżenia, będą raczej wypowiadali się  mniej zdecydowanie, z zająknięciami, z obwarowaniami itp. Trzeba takie  wypowiedzi nauczyć się prawidłowo odczytywać.
Słabowidzący  też potrzebują rad
Tak, słabowidzący również potrzebują pomocy w ocenie  własnego ubioru. Potrzebują, ale znacznie mniej niż osoby całkowicie niewidome.  Im więcej widzą, tym łatwiej sobie radzą ze wszystkim, z doborem odzieży  również. Jeżeli potrzebują pomocy, wszystko co napisałem odnośnie niewidomych,  do nich również ma zastosowanie. Też powinni konsultować, nie obrażać się i  wiedzieć, że bez pytania ludzi widzących, nie będą wiedzieć, jak ich wygląd  jest postrzegany.
Reasumując można stwierdzić, że do tych ubiorowych  drzwi wyjątkowo trudno jest samodzielnie dobierać i stosować właściwe klucze.  Tak naprawdę, uniwersalnym kluczem do tych drzwi są przyjaźni ludzie widzący.  Tylko przy ich pomocy niewidomy może przyzwoicie wyglądać. Nie ma innej rady,  jak tylko stosowanie tego uniwersalnego klucza. Żeby jednak kluczem tym  sprawnie się posługiwać, trzeba pytać, pytać i jeszcze raz pytać.    
 
Źródło:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *