Seks przez internet i sms

Nowe technologie urozmaicają nasze życie seksualne. I je zmieniają. Czy czeka nas samotny autoseks przed ekranem i żałosne podglądanie na ekranie?

Niekoniecznie – twierdzi najodważniejszy polski socjolog i nasz ekspert profesor Tomasz Szlendak.

Co pomyślałby pies, gdyby zobaczył, jak się kochamy? Takie pytanie postawił Jared Diamond, badacz zwierząt. Założył, że pies miałby zdolność świadomego postrzegania świata, co pozwalałoby mu – powiedzmy – na prowadzenie pamiętnika. I co w takim pamiętniku napisałby pies, gdyby obejrzał akt seksualny ludzkiej pary? Diamond pisze, że psa niezmiernie zadziwiłoby dla przykładu zamiłowanie ludzi do uprawiania seksu na uboczu. Wszak każdy szanujący się pies czynności zmierzające do przedłużenia gatunku wykonuje na oczach innych przedstawicieli tegoż gatunku. Psa zadziwiłoby także i to, że ludzie uprawiają seks ustawicznie.

Ludzie nie baczą na to, czy można akurat zapłodnić, czy nie. Pies pomyślałby sobie, że to absurdalnie nieekonomiczne: ludzie uprawiając seks, marnują cenny czas i cenną energię, zamiast ją poświęcić na przykład na polowanie. Sam dodałbym do tej psiej listy jeszcze jeden punkt: ludzie uprawiają seks w otoczeniu przedmiotów. Ba, ludzie uprawiają seks z wykorzystaniem technologii. Pies nadal kopuluje jak go Matka Natura stworzyła – ubrany we własną sierść. Człowiek robił tak tylko na początku istnienia naszego gatunku. Dziś prawie nie możemy uprawiać seksu bez armii przedmiotów. Nie chodzi tylko o przedmioty stworzone z myślą o seksie, jak żelowe wibratory, sztuczne pochwy i smoczki montowane na skórzanym pasku za uszami. Do seksu wykorzystujemy telefony, telewizory i komputery. Kasety, płyty i twarde dyski. Rajstopy, pończochy i smycze.

Lody, drinki i samochody. A przede wszystkim najnowocześniejsze technologie komunikacyjne, bez których seksu i związku erotycznego niepodobna już sobie dzisiaj wyobrazić. W kwestii seksualnego wykorzystania przedmiotów jesteśmy gatunkiem wielce oryginalnym i popędliwym. Kiedy tylko pojawi się jakaś technologia (której wcale nie planowano z myślą o erotyce), ludzie natychmiast wykorzystują ją do tego, co ich pasjonuje najbardziej. Do seksu. Taki los spotkał telefon, komputery osobiste, internet, w końcu telefon komórkowy z generowanymi za jego pomocą SMS-ami i MMS-ami.

Już w latach 70. Amerykanie dzięki usługom Dial-A-Porn mogli wysłuchiwać nagrań odgłosów dyszenia i scenariuszy seksualnych. Jedna z takich firm odbierała 500 tys. połączeń dziennie, a pracownicy pewnego przedsiębiorstwa w Wirginii w jednym tylko miesiącu wykręcali numer sekslinii ponad dwa i pół tysiąca razy. W latach 90. Amerykanie wydawali do miliarda dolarów rocznie na seks przez telefon! Potem przerzucili się na internet, międzynarodowe centrum taniej rozrywki seksualnej. W Stanach Zjednoczonych autoseks przed ekranem reklamuje się jako seks bezpieczny? Technologia nas zwycięża, bo oznacza podniecenie i przyjemność bez narażania się na niechcianą ciążę, choroby, no i emocjonalne trudy kontaktu z drugim człowiekiem.

Codziennie pojawia się w sieci około pół miliona nowych stron WWW, z czego dwie trzecie to strony pornograficzne. Nawet najmniej dostępna i najsłabiej rozreklamowana taka strona przyciąga kilkadziesiąt tysięcy internautów dziennie. Głównie mężczyzn.

To oni są wzrokowcami i łatwiej przenoszą swoje zainteresowania seksualne na monitor. Kobiety pośród tych internautów stanowią zaledwie 10-11 proc. Tyle też kobiet interesuje się albo przynajmniej raz w życiu miało do czynienia z porno filmami. Oznacza to, że mężczyźni łatwiej od kobiet przenoszą swoje zainteresowania seksualne do internetu. Bo czy kobiety zdołałby zachwycić najnowszy pomysł jednej z firm dostarczającej pornografię w sieci o wdzięcznej nazwie Jerking Button? Szefowie tej firmy zauważyli, że przeciętnego użytkownika sieciowego porno irytuje wyszukiwanie albo przewijanie setek stron w celu odnalezienia właściwie ostrego jotpega (zdjęcia) gwarantującego szybki orgazm przed ekranem. Wciskasz więc Jerking Button i finalizujesz, bo po naciśnięciu przycisku najpiękniejsze kobiety z najhojniej wyposażonymi mężczyznami odstawiają najbardziej perwersyjny seks. To trafia do męskiego oka i do męskiego przekonania, natomiast żadnej kobiecie taki przycisk nie jest do niczego potrzebny. Korzystają z innych dobrodziejstw techniki, które bardziej odpowiadają ich naturze. Coraz większa liczba kobiet szuka w sieci pikantnego kontaktu słownego, co umożliwiają czaty i komunikatory typu Gadu-Gadu. Mężczyźni też od nich nie stronią, ale z innych powodów. Oszczędzają czas.

„Cześć, jestem M. Mam 190 cm wzrostu i niebieskie oczy. Skończyłem dwa fakultety, jeżdżę saabem. Nowym saabem” – pisze On. Właśnie się rozwiódł. Pracuje. Nie ma czasu na karuzelę spotkań, plotek o tym, kto jest wolny i jak się prezentuje, ani siły, by wyjść do klubokawiarni czy stekhousów. Umieszczenie najnowszego, podrasowanego, stuningowanego CV w portalu randkowym zajmuje mu parę chwil. Odpowiada Ona (przez komunikator, nie e-mail – tak jest szybciej): „Cześć, jestem M. Mam 170 cm wzrostu, 95 w biuście i 60 w biodrach. Noszę wysokie kozaki na szpilce. Jeżdżę kolejką miejską”… Jest kontakt, rodzi się nić porozumienia, M. i M. spotykają się w mieście w knajpce z czerwonymi kanapami i przygaszonym światłem. Jeśli kontakt będzie równie satysfakcjonujący jak oba CV, rozpocznie się gra… z wykorzystaniem telefonu komórkowego.

Komórki służą do poznawania się, do podkręcania seksualnej aury i wreszcie do kontroli partnera czy partnerki, o którą jesteśmy zazdrośni. Przesyłanie pikantnych SMS-ów albo porno MMS-ów jest na porządku dziennym i nocnym.

Owszem, dochodzi do tego, że kochankowie nie potrafią sobie powiedzieć w twarz podniecających „kawałków” i czynią to za pomocą SMS-a. Smutne? A może wyzwalające? Jeśli wziąć pod uwagę to, że kobiety kiedyś wcale nie prawiły pikantnych słówek, a teraz czynią to często, choć za pomocą telefonu… Poza tym w powiedzeniu, że kobieta zakochuje się przez uszy, jest wiele prawdy. Widać to zwłaszcza wtedy, kiedy spojrzymy na dysproporcję korzystania z telefonu komórkowego. Młode kobiety, między 19. a 24. rokiem życia (jak wynika z „Diagnozy społecznej” Janusza Czapińskiego), mają najmocniejszą tendencję do komunikowania się za pomocą SMS-ów. Niemal połowa z nich wysyła siedem i więcej SMS-ów dziennie. Duża część z nich z pewnością dotyczy seksu, facetów i relacji z facetami. Może wkrótce któraś z telefonii komórkowych policzy, ile pikantnych słów na dobę płynie od człowieka do człowieka. Założę się, że jest ich dziesiątki tysięcy dziennie, i to tylko w naszym kraju. Dostaje je parę tysięcy mężczyzn. Uszczęśliwionych mężczyzn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *